,

SPIF-y: dopalacz czy sabotaż?

·

SPIF-y: dopalacz czy sabotaż?

Mamy kolejny rok i stajemy przed dylematem: wyniki nie idą tak, jak powinny, pipeline jest w teorii wypełniony, a w praktyce handlowcy mówią, że „rynek trudny”. Wtedy pojawia się genialny pomysł z cyklu: „zróbmy szybki konkurs!”.

Któż z nas nie spotkał się z sytuacją, w której konkurs rzeczywiście podbił wynik? I niech pierwszy rzuci kubkiem termicznym z firmowym logo, kto nie widział sytuacji, w której konkurs podbił wynik… a potem rozwalił zachowania.

I teraz ważna rzecz o mnie, zanim przejdziemy dalej: mam ponad 25 lat doświadczenia w sprzedaży i ponad 20 jako manager i szef firm. To, co tu czytasz, to nie akademicka rozważania, tylko wnioski z „prawdziwego życia” – z wdrożeń, gdzie człowiek musi dowieźć wynik, a nie wygrać dyskusję. Jeśli mam Ci coś „sprzedać” tym tekstem, to właśnie to: możesz oszczędzić sobie sporo rozczarowań. Konkursy i SPIF-y są jak dopalacz. Dobrze użyte – pomagają. Źle użyte – robią efekt domina, którego potem nie prosto nie zatrzymasz.

Czym jest SPIF i dlaczego firmy tak chętnie po to sięgają?

SPIF (często opisywane jako Sales Performance Incentive Fund) to po prostu krótki bodziec finansowy lub nagroda za konkretne zachowanie/wynik „ponad standardową prowizję”, najczęściej w ograniczonym czasie.

Dlaczego firmy to robią?

  • bo to szybkie do ogłoszenia,

  • bo „coś się dzieje”,

  • bo w Excelu wygląda to prosto: nagroda daje większy wynik.

Tyle że w rzeczywistości chodzi o sterowanie zachowaniem ludzi, a nie o „podkręcenie liczb” na chwilę. A zachowania to delikatna materia. Raz popsujesz i potem już nie wystarczy „kolejna akcja”, żeby wróciło do normy.

Czy to w ogóle działa?

Tak myśli większość: „większa marchewka = większa sprzedaż”. W praktyce: czasem tak, czasem nie, czasem tak… ale psujesz coś ważniejszego.

Konkurs „jedna tabela dla wszystkich” bywa prawie jak placebo

Jest bardzo mocne badanie o konkursach sprzedażowych: porównuje single-segment contests (wszyscy w jednej tabeli) z multi-segment contests (podział na grupy o podobnym poziomie i rywalizacja w ramach grup). W skrócie:

  • single-segment średnio nie daje istotnie lepszego efektu niż brak konkursu,

  • multi-segment potrafi działać lepiej, bo zwiększa „poczucie szansy na wygraną” i angażuje też tych, którzy normalnie nawet nie startują do wyścigu.

To jest kubeł zimnej wody dla firm, które od lat robią „top 3 w kwartale”. Czyli: nagradzasz tych samych, reszta tylko patrzy i uczy się bezradności.

Duże stawki potrafią pogorszyć wykonanie

W B2B jest szczególnie kuszące zrobić „wielką nagrodę za wielki wynik”. Tylko że badania pokazują, że bardzo wysokie nagrody potrafią obniżać performance przez presję i błędy decyzyjne (choking under pressure), zwłaszcza w zadaniach wymagających koncentracji i myślenia.

W skrócie: jak zrobisz z konkursu teleturniej o życie, to część ludzi nie „wzniesie się na wyżyny”. Tylko zacznie popełniać głupie błędy albo kombinować.

Special incentives mają skutki uboczne. To wynika z badań!

Klasyczny tekst w Journal of Business Research analizuje niezamierzone konsekwencje specjalnych zachęt ukierunkowanych na krótkoterminowe cele – dokładnie ten świat, w którym żyją SPIF-y.

Dlaczego SPIF-y tak łatwo rozwalają zachowania?

Ustalmy jedno: handlowcy nie są „źli”. Oni są racjonalni w ramach systemu. Jeśli system mówi: „płacę ci za X”, to oni zrobią X. Problem w tym, że sprzedaż to nie jest jedna czynność.

Multitasking: płacisz za jedno, reszta umiera

To w teorii brzmi prosto: „nagradzam wynik”. W praktyce: wynik ma wiele składowych. Jest klasyczna praca Holmströma i Milgroma o tym, że przy pracy wielozadaniowej silne bodźce na mierzalne rzeczy powodują zaniedbanie niemierzalnych (jakość, współpraca, proces).

A teraz przełóż to na B2B:

  • Jak płacisz za „liczbę spotkań”, to dostaniesz spotkania. Także bez sensu.

  • Jak płacisz za „liczbę ofert”, to dostaniesz oferty. Także na klientów bez budżetu.

  • Jak płacisz za „podpis”, to dostaniesz podpis. Także z rabatem, z długą płatnością i z klientem, który nie pasuje.

Nie chodzi o to, że nie wolno płacić za te rzeczy. Chodzi o to, że jak płacisz tylko za jedną, to reszta idzie w piach.

Konkurs uczy ludzi krótkoterminowego myślenia

I tu jest najbrzydszy efekt: konkursy uczą handlowców, że podstawy są „ekstra płatne”. A potem masz pretensje, że po konkursie spada aktywność. No spada, bo system ich nauczył, że „standard = bez dopalacza = bez sensu”.

Kiedy to działa (tak naprawdę)?

SPIF ma sens, kiedy jest jak narzędzie chirurgiczne, a nie jak granat wrzucony do zespołu „żeby się obudził”.

Działa, gdy:

  1. Cel jest konkretny i realistyczny w czasie trwania akcji.

    W B2B najczęściej to są cele „procesowe”: ICP discovery, kwalifikacja, aktywacja pipeline’u, domykanie braków w danych – a nie „zamknij enterprise w 2 tygodnie”.

  2. Handlowiec ma wpływ na wynik.

    Jeśli wąskie gardło jest w marketingu, produkcie, delivery albo approvalach – to konkurs jest gaszeniem pożarów benzyną.

  3. Da się zmierzyć i zdefiniować wynik bez kreatywnej interpretacji.

    Im więcej definicji „to zależy”, tym więcej wojny.

  4. Masz bezpieczniki jakości.

    Bez tego prosisz się o rabatomanę, churn i pipeline z waty.

Jak zaprojektować SPIF, żeby nie zrobić sobie krzywdy?

Nie ma nic prostszego niż rozwiązanie problemu „motywacja w sprzedaży”, poza drobnym elementem: egzekucja i szczegóły.

1) Najpierw diagnoza, potem dopalacz

Zanim ogłosisz akcję, odpowiedz sobie na 5 pytań:

  • Co jest prawdziwym wąskim gardłem: leady, proces, kompetencje, oferta, produkt?

  • Czy to problem „nie chce”, czy „nie umie” albo „nie ma z czego”?

  • Czy cykl sprzedaży pozwala to realnie zrobić w czasie akcji?

  • Co ludzie zrobią „obok”, żeby wygrać? (czyli gdzie będą kombinować)

  • Jak sprawdzisz jakość?

Jeśli tu nie masz odpowiedzi, to znaczy, że konkurs będzie piękną katastrofą komunikacyjną.

2) Zamiast jednego rankingu – segmenty albo progi

W wielu firmach konkurs wygląda tak: „Top 3 zgarnia”. I potem zdziwienie, że 70% zespołu nie żyje tym konkursem.

Badania pokazują, że multi-segment (podział na grupy) działa lepiej niż „wszyscy w jednej tabeli”.

W praktyce:

  • segmenty wg historycznego performance (A/B/C),

  • w każdym segmencie nagrody,

  • bonusowo: „największy progres” (bo inaczej nigdy nie ruszysz średniaków).

To nie jest „miękkie”. To jest po prostu rozsądne.

3) Bezpieczniki jakości

Jeśli nagradzasz X, to daj warunek Y. Przykłady w B2B:

  • „liczy się podpis, ale tylko jeśli marża min. …”

  • „liczy się podpis, ale tylko jeśli płatność do … dni”

  • „liczy się nowy klient, ale jeśli churn w 90 dni – wylatuje”

  • „liczy się upsell, ale tylko jeśli delivery potwierdzi scope i handover”

To jest praktyczna odpowiedź na to, co badacze opisują jako niezamierzone konsekwencje special incentives.

4) Nie rób ogromnej nagrody za jeden strzał

Jeśli masz długi i złożony proces sprzedaży, gigantyczna nagroda potrafi:

  • podbić presję,

  • zwiększyć skłonność do błędów,

  • podbić kombinowanie.

To jest spójne z wynikami o „large stakes” i spadku performance. Lepsze są progi, etapy, kilka mniejszych nagród, „ciąg” zachowań, a nie jedna loteria.

5) Ustal z góry zasady anty-gaming

Nie udawajmy: ludzie będą próbować „optymalizować”. Twoim zadaniem jest zrobić to tak, żeby optymalizacja była korzystna dla firmy.

Reguły typu:

  • co się liczy, a co nie,

  • cut-off,

  • co z anulacjami,

  • co z dealami w toku,

  • audyt próbek.

To brzmi jak biurokracja? W praktyce to jest tarcza przeciwko chaosowi.

Kiedy nie robić konkursu?

Nie rób SPIF-a, jeśli:

  • próbujesz nim przykryć brak leadów, złą ofertę albo problemy produktowe,

  • nie masz danych i definicji (czyli z góry szykujesz spór),

  • sprzedajesz długim cyklem, a konkurs jest „na podpis tu i teraz”,

  • wiesz, że bez bezpieczników ludzie rozwalą marżę,

  • masz sprzedaż zespołową, a nagroda jest wyłącznie indywidualna (witaj, polityko i wojny domowe).

Jeśli masz poczucie, że „musimy coś zrobić szybko”, to najpierw sprawdź, czy nie jedziesz na ręcznym. Konkurs wtedy nie pomoże. On tylko zrobi hałas.

Jak sprawdzić, czy to miało sens?

W praktyce: mierzysz trzy warstwy, bo inaczej oszukujesz sam siebie.

  1. Uplift vs baza

    Porównaj do podobnego okresu (i najlepiej do grupy kontrolnej, jeśli masz regiony/segmenty).

  2. Jakość

    marża, rabaty, termin płatności, churn/retencja, reklamacje, anulacje.

  3. Przesunięcie w czasie

    Czy to realny wzrost, czy „ukradłeś” z kolejnego miesiąca?

Jeśli X wzrosło, ale Y spadło, to znaczy, że kupiłeś wynik, a sprzedażowo zrobiłeś sobie kuku. Multitasking w praktyce.

Podsumowanie

Jeśli chcesz zrobić konkurs/SPIF i nie zostać z kacem:

  • segmentuj ludzi albo użyj progów zamiast „top 3”

  • daj bezpieczniki jakości, bo inaczej zapłacisz za problem

  • nie rób z tego teleturnieju o życie, bo duże stawki potrafią obniżać wykonanie

  • dopasuj akcję do cyklu B2B (częściej premiuj etap, nie „podpis tu i teraz”)

  • zamknij akcję i wróć do standardu, bo inaczej uczysz ludzi złych nawyków

Przypominam, że jeśli chcesz użyć wiedzy z tego tekstu gdziekolwiek dalej (szkolenie, podcast, własny artykuł, “nakarmienie AI”) — nie mam z tym problemu. Ten artykuł to nie jest oficjalny głos Casbeg – to mój tekst, moje przemyślenia. Trudno jednak ukryć, że część tej wiedzy zdobyłem właśnie tam, pracując z dziesiątkami firm nad ich sprzedażą. Więc np. uwaga w stylu: „ta informacja pochodzi z artykułu (link) Marcina Deręgowskiego z firmy konsultingowej Casbeg.com” będzie dla mnie OK.

Ten artykuł nie jest oficjalnym głosem Casbeg – to mój tekst i moje wnioski. Jednocześnie nie będę udawał, że ta wiedza wzięła się z powietrza: część perspektywy i narzędzi zebrałem, pomagając od czasu do czasu zespołowi Casbeg w projektach u klientów. I to jest akurat dobra szkoła życia, bo Casbeg to firma konsultingowa, która naprawdę robi wdrożenia w sprzedaży B2B – porządkuje procesy, buduje zarządzanie, pomaga ogarniać CRM i dowozić wyniki, a nie tylko ładnie o tym opowiada. Z mojej perspektywy to najmocniejsza ekipa doradcza w Polsce w tym temacie.


Ustawienia prywatności

Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić prawidłowe działanie serwisu i analizować ruch. Możesz samodzielnie zdecydować, które kategorie cookies chcesz zaakceptować.

Niezbędne

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.